Strona główna  ···  Sprzęt · Testy  ···  Giełda · Archiwum · Linki  ···  Szukaj  czwartek, 9 lutego 2012 
katalog testów
   · gitary
   · zestawy głośnikowe
   · instrumenty klawiszowe
   · miksery
   · procesory sygnałowe
   · rejestratory
   · wzmacniacze
   · mikrofony


 sound.pl
 katalog testów
 gitary



EPIPHONE EMBASSY STANDARD IV I V – gitary basowe

Epiphone nie jest firmą, która słynie z produkcji gitar basowych, chociaż nie do końca, bo modele takie jak EB-0, EB-3 czy Viola Bass to dziś kultowe instrumenty których dobre egzemplarze osiągają na aukcjach sporą wartość. Chociaż są produkowane do dziś raczej nie stanowią najciekawszej oferty dla basistów preferujących współczesne gatunki muzyczne. Tą sytuację może zmienić nowa seria basów z logo Epi o wdzięcznej nazwie Embassy, cokolwiek producent miał na myśli…. W tej serii znajdują się trzy modele: tańszy Special oraz droższe Standard IV (czterostrunowy) i Standard V (pięciostrunowy).

   
Kształtem basy Embassy przypominają nieco gitary Tobias, ekskluzywne basówki produkowane w USA w koncernie Gibson MI. Ostre, długie rogi, szeroki korpus i tylko główka jakby mająca w sobie coś z Jazz Bass’a. Jak na tani instrument użyte drewno jest bardzo dobre: korpus z jesionu bagiennego oraz szyjka z klonu przykręcona do korpusu na cztery śruby. Korpus wykończony jest matowym lakierem, wszystkie dostępne wersje kolorystyczne mają widoczne słoje. Podstrunnica ma 24 progi, skalę 34”, a profil szyjki wynosi 1,67”, czyli wymiary typowe bez niepotrzebnej ekstrawagancji. Dwa przetworniki typu humbucker i trzy potencjometry do ich obsługi (2 x tone, 1 x volume) składają się na układ elektryczny Embassy. Osprzęt obowiązkowo czarny. Basówki testowano na wzmacniaczu Hartke 3500 z kolumną 4 x 10” oraz procesorze POD XT Bass Pro.

Ponieważ kiedyś byłem basistą w kapeli punkowej ważne jest dla mnie, czy bas jest dobrze wyważony i nie „leci” na główkę. W Embassy tego problemu nie ma, dodatkowo gitara charakteryzuje się odpowiednią wagą tzn, nie jest specjalnie ciężka, ale i nie za lekka, co jest wypadkową rozmiaru korpusu i użytego drewna. Pod względem lutniczym gitara jest wykonana bez zarzutu, struny leżą nisko, co spodoba się miłośnikom technik typu „slap”. Dojście do wysokich pozycji jest łatwe i wygodne, szyjka przykręcona jest na wysokości 21 progu. Wygodna konstrukcja i staranne wykończenie powodują, że od razu nabieram do tej gitary sympatii. Brzmienie potwierdza moja dobrą ocenę tej gitary, jest bardzo zrównoważone i selektywne, co jest zasługą dobrej kombinacji drewna i przetworników o wysokim poziomie sygnału. Mimo, że brzmienie jest ciepłe i głębokie to określiłbym je raczej jako jasne. Nie oznacza to, że jest mało dołu, wręcz przeciwnie, zwłaszcza w wersji pięciostrunowej dół jest wyrazisty, po prostu w tych gitarach nie ma „buczenia” w dolnym paśmie, brzmienie jest otwarte i jak wspomniałem selektywne. Wersję pięciostrunową pozwoliłem sobie przestroić o ton w dół i sprawdzić jej brzmienie na kilku „metalowych” riffach w stylu Chimeira czy Machine Head. Wprawdzie struny okazały się nieco za cienkie do takiego stroju, ale brzmienie nie straciło wiele z dynamiki, chociaż przyznam, że w zestawie basowym zabrakło mi kolumny na piętnastocalowym głośniku, aby w pełni osiągnąć możliwości „piątki” Embassy.

Gra na basówkach Embassy to prawdziwa przyjemność: wygodne, ładne i bardzo dobrze brzmiące gitary zawsze szybko zyskują moją sympatię. Jeżeli do tego cena jest miłą niespodzianką myślę sobie, że uwielbiam wolny rynek, na którym firmy stają na głowie, żeby zrobić coraz atrakcyjniejszy sprzęt za coraz mniejsze pieniądze. Pamiętajmy przy tym, że Embassy to markowa gitara, a kto wie, czy ten właśnie model nie stanie się kolejnym kultowym produktem w 150 – letniej historii firmy Epiphone.


Autor: Marcin Hofander


Test pochodzi z Magazynu Gitara i Bas + Bębny. Przedruk za zgodą redakcji.





strona główna | redakcja

sound.pl

sound.pl © 2001-2005
Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukcja w jakiejkolwiek formie na jakimkolwiek nośniku
bez pisemnej zgody redakcji sound.pl zabroniona.