Strona główna  ···  Sprzęt · Testy  ···  Giełda · Archiwum · Linki  ···  Szukaj  czwartek, 9 lutego 2012 
katalog testów
   · gitary
   · zestawy głośnikowe
   · instrumenty klawiszowe
   · miksery
   · procesory sygnałowe
   · rejestratory
   · wzmacniacze
   · mikrofony


 sound.pl
 katalog testów
 wzmacniacze



MARSHALL MG 100 DFX - kombo gitarowe

Bardzo się ucieszyłem, kiedy dowiedziałem się, że w Polsce znów dostępne będą wzmacniacze gitarowe Marshall, a jeszcze bardziej kiedy okazało się, że dystrybutorem została firma Lauda-Audio, znana z dystrybucji takich firm jak Peavey czy Line 6. To oznacza, że wzmacniacze będą w sklepach, będą u nas w testach i na pewno będą miały atrakcyjne ceny.

   

Marshall – w zasadzie więcej nie trzeba mówić, ta nazwa mówi sama za siebie. W tym roku firma świętuje 40 lat istnienia. 40 lat historii muzyki, która bezustannie splatała się z losami Jima Marshalla, twórcy najsłynniejszej marki w branży muzycznej, chyba jedynej znanej również ludziom spoza branży. Jak powiedział mi jeden z dawnych współpracowników Marshalla samych kolumn sprzedano ponad 2 mln egzemplarzy! To wyjaśnia, czemu w prawie każdym teledysku w MTV można zobaczyć to charakterystyczne logo. Nie ukrywam, że kiedyś byłem wielkim fanem wzmacniaczy Marshalla, zwłaszcza kiedy osobiście poznałem Jima, potem jednak zacząłem grać na innych wzmacniaczach i szczerze mówiąc nie śledziłem rozwoju tej firmy, zwłaszcza, że praktycznie nie było szans zobaczyć w sklepach ich produktów. Teraz jednak redakcja otrzymała pierwszy z kilku wzmacniaczy, których testy regularnie będą się pojawiać na łamach GiB’u więc zapraszam do lektury tego i kolejnych numerów Gitary i Basu.


Stylistyka, w jakiej wykonane są wzmacniacze Marshalla uległa przez 40 lat niewielkim zmianom, a to zwłaszcza dzięki charakterystycznemu logo oraz złotemu panelowi i gałkom „Marshall-style”. Seria MG, do której należy testowany egzemplarz najbliższa jest bardzo popularnej serii Valvestate, z tą różnicą, że jest to konstrukcja całkowicie tranzystorowa, co nie pozostaje bez wpływu na cenę. Ja osobiście lubię tranzystorowe brzmienie, zwłaszcza czyste, i choć prywatnie gram na lampowych wzmacniaczach to nie używam lampowych przesterów, wolę tranzystorowe i cyfrowe, ale wszystko to jest rzecz jasna sprawą gustu.

MG100DFX jest wzmacniaczem o mocy 100W z jednym głośnikiem 12”. Wzmacniacz jest dwukanałowy z tym że na czystym kanale mamy możliwość skorzystania z lekkiego przesterowania typu crunch, natomiast kanał przesterowany dzieli się na dwa: OD1 bardziej tradycyjny i OD2 nowoczesny i nasycony przester. Wyboru kanału można dokonać za pomocą przełącznika umieszczonego na panelu przednim lub za pomocą footswitcha. Korekcja na obu kanałach jest podobna, trójpunktowa (Bass, Middle i Low), a na kanale przesterowanym dodatkową obróbkę brzmienia umożliwia potencjometr Contour. Na obu kanałach mamy regulację Gain, dzięki czemu czysty kanał można lekko przesterować, uzyskując tradycyjne bluesowe brzmienie. MD100DFX posiada tradycyjny sprężynowy reverb dodawany na sumie, z własną regulacją, ale idąc za nowoczesnymi trendami producent wyposażył go dodatkowo w sekcję cyfrowych efektów. Tą modę zapoczątkował Line 6 umieszczając prosty procesor efektów we wzmacniaczach z serii Spider i trzeba przyznać, że rozwiązanie zastosowane w MG100DFX przypomina to z Line 6. Mamy więc do dyspozycji efekty typu delay, chorus, flanger i połączenie chorusa z delay’em. Do wyboru efektu służy gałka PRESET/ADJUST, natomiast ilość efektu reguluje gałka FX LEVEL. Oczywiście MG100DFX ma również pętlę efektów z osobną regulacją, więc na ma problemu z zastosowaniem zewnętrznego procesora. MG100DFX ma być w założeniu praktyczny również do ćwiczeń, więc posiada wejście zewnętrznego nośnika dźwięku – CD Input, rzecz jasna można podłączyć nie tylko CD, ale z racji tego, że jest to najpopularniejszy nośnik takim określeniem ochrzczono to gniazdo. Wyjście słuchawkowe jest jednocześnie liniowym, tak więc z nagrywaniem bezpośrednim nie ma żadnego problemu, zwłaszcza, że na wyjściu tym pojawia się sygnał z symulacją kolumny głośnikowej. Kolejną ciekawą funkcją, niespotykaną we wzmacniaczach innych producentów jest FDD (Frequency Dependend Damping) – emulacja interakcji wzmacniaczy lampowych z głośnikiem. FDD uaktywnia się po wciśnięciu przycisku z takim właśnie oznaczeniem.

Wzmacniacz testowano z użyciem gitar Fender Telecaster Std., Peavey Wolfgang, Fender Stratocaster Std.
Pierwsze wrażenie z testu było bardzo pozytywne, zwłaszcza, że zacząłem od Strata. Czyste brzmienie bardzo okrągłe i jasne, zaskakująco ciepłe jak na tranzystorową konstrukcję, crunch solidny i selektywny, lepszy jednak po przełączeniu w tryb crunch niż po przesterowaniu czystego kanału. Brzmienia typowo brit’owe łatwe do osiągnięcia (dla muzyków grających tego typu klimaty połączenie Marshall + Strat to najlepsze rozwiązanie) podobnie jak mocne rockowe przestery. Nowoczesne brzmienia na dużych przesterowaniach najlepiej brzmią na gitarze z humbuckerami (Peavey), są pełne i bardzo dynamiczne. MG100DFX ma duży zapas mocy i nie powinien mieć problemów z przebiciem się przez inne instrumenty nawet na dużej scenie. Przy okazji warto zauważyć, że generalnie Marshall’e najlepiej brzmią kiedy są mocno odkręcone. Sekcja efektów nie pozwala wprawdzie na jakieś ekstrawagancje, regulacja jest dość ograniczona, ale efekty brzmią bardzo dobrze i na pewno znakomicie uzupełniają możliwości MG100DFX, zwłaszcza, że można je włączać za pomocą footswitcha.


Reasumując trzeba stwierdzić, że MG100DFX to wzmacniacz wszechstronny, do wielu gatunków muzyki, od bluesa po metal, trzeba jednak pamiętać, że ostateczne brzmienie w dużym stopniu zależy od instrumentu. Dolne części pasma brzmią dynamicznie, bez „zamulenia”, typowego dla tanich konstrukcji, góra jest czytelna i jasna, natomiast pasmo środkowe tradycyjnie w Marshall’u jest wzorcowe. Przy tym wszystkich zaletach brzmieniowych jest to również konstrukcja bardzo praktyczna, o czym świadczy wejście CD IN, wyjście liniowo/słuchawkowe i procesor efektów. Z całą pewnością MG100DFX zasługuje na logo umieszczone na jego przednim panelu i jak powiedział kiedyś Lenny Kravitz: „Jeśli coś było dobre dla Jimi’ego jest dobre i dla mnie” – czego i Wam życzę.




Marcin Hofander

Magazyn Muzyków GITARA I BAS










strona główna | redakcja

sound.pl

sound.pl © 2001-2005
Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukcja w jakiejkolwiek formie na jakimkolwiek nośniku
bez pisemnej zgody redakcji sound.pl zabroniona.