|  |
PEAVEY WOLFGANG SPECIAL - gitara elektryczna sygnatura Eddie Van Halen
Zwykle tak się dzieje, że instrumenty projektowane na specjalne zamówienie lub we współpracy ze znanymi gitarzystami, tzw. Signature obarczone są ograniczeniami związanymi ze stylem gry, gustem (lub jego brakiem) czy wreszcie przypadkowym pomysłem artysty. Dodatkowo seryjnie produkowane instrumenty z serii Signature mają się nijak do pierwowzoru, a w dodatku kosztują zwykle mały majątek. Tymczasem okazuje się, że są jeszcze firmy, którym bardziej niż na kasie zależy na jakości i zadowoleniu klientów, a przy okazji produkują znakomite instrumenty z sygnaturą.
| |  |
PEAVEY WOLFGANG SPECIAL jest gitarą, która powstała we współpracy lutników z Meridian w Misissipi USA (tam mieści się siedziba firmy PEAVEY) i ... na pewno wiecie kogo. Tak się składa, że Edie Van Halen od lat pasjonuje się projektowaniem i ulepszaniem gitar. Podobno w jego domu pod nr 5150 leży tyle części od gitar, że w samej tylko ubikacji można by skompletować kilka niezłych egzemplarzy. Ideą EVH było stworzenie gitary o konstrukcji możliwie prostej, a jednocześnie dobrze brzmiącej. Dlatego też PEAVEY WOLFGANG SPECIAL nie zaskakuje dziwacznym kształtem, czy też rozbudowaną elektroniką. Wręcz przeciwnie, kształt deski jest bardzo klasyczny i subtelny, a główka z pewnością jest dziełem artysty. Na desce znajdziemy dwa przetworniki typu humbucker, mostek Floyd Rose/PEAVEY (jest również dostępna wersja ze stałym mostkiem), przełącznik przetworników oraz potencjometr głośności. Nie ma potencjometru barwy i bardzo dobrze, bo jak wyniknie z treści testu jest on całkowicie zbędny. Maszynki na główce zamocowane są obustronnie w systemie 3 + 3.
Prawidłowe strojenie zapewnia blokada strun oraz metalowa listewka dociskająca struny do siodełka i usuwająca wieczny problem użytkowników Floyd Rose’a czyli podwyższenie stroju po dokręceniu blokady. Skoro już jesteśmy przy mostku to należy wspomnieć o genialnym dodatku jakim jest standardowo montowany D-tuner pozwalający jednym ruchem przestroić strunę basową E do D w sposób zadziwiająco precyzyjny. Zrobiłem to 50 razy po rząd i sprawdzałem efekt za pomocą tunera i za każdym razem efekt był ten sam – strzałka stała idealnie jak panu młodemu w noc poślubną!
Kto nie chce korzystać z D-tunera nie będzie zmuszany, ponieważ kupujący PEAVEY’a dostaje dodatkową, standardową śrubę do mostka. Jest to informacja ważna dla tych, którzy używają Floyd Rose’a dwustronnie – w takiej opcji D-tuner nie będzie działał prawidłowo. Tradycyjna „wajcha” pracuje w najlepszy znany mi sposób – po wypuszczeniu jej z ręki opada i nie dynda (jak panu młodemu po nocy poślubnej), ale blokuje się w miejscu, które możemy sobie ustawić. Cały system strojenia w gitarze PEAVEY WOLFGANG SPECIAL sprawdza się znakomicie i działa bez zarzutu. Przetworniki, w które wyposażony jest PEAVEY WOLFGANG SPECIAL powstają w wytwórni PEAVEY’a i zostały zaprojektowane specjalnie do tego modelu. Wkręcane są bezpośrednio w deskę, co zapewnia lepszy rezonans oraz odporność na mikrofonowanie, no i oczywiście świetne brzmienie, ale o tym później. Elektronika jest bardzo prosta – wspomniany już potencjometr barwy oraz trójpozycyjny przełącznik przetworników. Zasada działania przełącznika jest tradycyjna: 1 – przetwornik przy gryfie, 2 – oba przetworniki, 3 - przetwornik przy mostku. Prosto i skutecznie. Wspomniane wyżej elementy zainstalowane są w korpusie wykonanym ze specjalnie selekcjonowanego drewna lipy. Szyjka gitary zrobiona jest z najwyższej jakości klonu. Oprócz pręta do regulacji w szyjce znajdują się dwa grafitowe pręty wzmacniające całą konstrukcję. Pozostają one bez wpływu na wagę i brzmienie gitary. Komplet uzupełnia profesjonalny, sztywny futerał, zestaw kluczy i obszerna książeczka z opisem gitary.
Manualnie gitara jest wykonana perfekcyjnie, szyjka jest dość gruba, ale niespodziewanie wygodna. Ma to związek z menzurą (czyli odległością dwóch punktów w których oparta jest struna), która należy raczej do krótkich oraz użyciem progów typu jumbo. Od razu ostrzegam, że PEAVEY WOLFGANG SPECIAL może z początku przestraszyć miłośników "wyścigowych" gryfów, ale jestem pewien, że po krótkim czasie można nie tylko się przyzwyczaić, ale i dostrzec zalety takiej konstrukcji – w końcu EVH też się nieźle ściga! Korpus gitary jest bardzo wygodny i świetnie leży przy ciele, instrument nie ma tendencji do opadania na główkę.
Specjalnie na koniec zostawiłem opis brzmienia i prawdę powiedziawszy nie bardzo wiem co napisać. PEAVEY WOLFGANG SPECIAL zdumiał mnie po każdym względem. O tym, że brzmienia przesterowane będą brzmieć świetnie byłem przekonany, i to co wydobyło się z moich wzmacniaczy (Fender Twin Amp + PEAVEY CLASSIC 50 + LINE 6 DM4), śmiało można zakwalifikować jako Pełen Wypas Brzmieniowy. Znakomita, lekko drapiąca góra, potężny dół – to znak, że drewno wybrano naprawdę starannie – no i przepiękny, śpiewny środek z tendencją do lekko nosowego, miękkiego brzmienia. Czyste brzmienie jest również znakomite, chociaż nie spodziewajmy się Fender'owskiej "szklanki". Generalnie brzmienie tej gitary jest bardzo miękkie, ciepłe i głębokie – po prostu piękne.
PEAVEY WOLFGANG SPECIAL jest instrumentem bardzo uniwersalnym i zadaje kłam twierdzeniom ze wstępu do niniejszego testu. Mogą tej gitary używać gitarzyści każdej maści - od miłośników delikatnych "szczypanek" po prawdziwych metalowych rzeźników. Co ważne, jak na gitarę z klasą przystało, PEAVEY WOLFGANG SPECIAL pozwala na zachowanie własnego charakteru brzmienia, nie ograniczając się do Van Halen'o podobnych.
Zapomniałem dodać, że jakość wykonania gitary PEAVEY WOLFGANG SPECIAL jest perfekcyjna i nie pozostawia żadnej wątpliwości – te gitary robią gitarzyści dla gitarzystów. Zresztą do każdej gitary dołączony jest dokument z inspekcji technicznej zawierający kilka podpisów osób odpowiedzialnych za jakość, tak, że nie ma mowy o ściemie, wiadomo – Ameryka.
Można śmiało stwierdzić, że Edie Van Halen zbliżył się swoim projektem do ideału i stworzył instrument niezwykle wszechstronny, bez typowych ograniczeń, przemyślany pod każdym względem. A firma PEAVEY wykonała według jego wskazówek gitarę niezwykłą, która z pewnością wejdzie do kanonu tak, jak Les Paul czy Stratocaster. Już teraz PEAVEY WOLFGANG SPECIAL jest jedną z trzech najlepiej sprzedających się gitar na świecie, a konkurencja jest nie byle jaka. Bo zapomniałem dodać, że PEAVEY WOLFGANG SPECIAL kosztuje śmieszne pieniądze... .
Marcin Hofander
Magazyn Muzyków GITARA I BAS
|  |
|