|  |
PEAVEY XXL HEAD - głowa gitarowa
Z prawdziwą przyjemnością zauważam, że w muzyce dokonuje się kolejny zwrot ku cięższym, gitarowym gatunkom. Wystarczy wymienić takie zespoły jak Limp Bizkit, Linkin Park, P.O.D, Papa Roach czy Creed, które w telewizjach muzycznych i rozgłośniach radiowych pokazują się w czasie antenowym dotychczas zarezerwowanym dla muzyki tzw. środka. Za trendami w muzyce starają się nadążać producenci sprzętu muzycznego, a zwłaszcza Ci, którzy najbardziej kojarzą się z gitarowym graniem. Amerykańska firma PEAVEY od lat zajmuje jedno z czołowych miejsc w produkcji sprzętu gitarowego, więc nie dziwi, że co roku zaskakuje coraz to nowymi rozwiązaniami.
| |  | Nowa generacja wzmacniaczy opartych na technologii TransTube zyskała spore uznanie wśród gitarzystów całego świata (PEAVEY BANDIT 112 jest najlepiej sprzedającym się combem gitarowym w USA), więc producent poszedł za ciosem i do jedynej jak dotąd głowy wykonanej w tej technologii PEAVEY SUPREME dodał kolejną – PEAVEY XXL. Trzeba od razu zauważyć, że choć konstrukcja PEAVEY XXL oparta jest na technologii Trans Tube to nawiązuje w bezpośredni sposób do design’u innego znanego wzmacniacza PEAVEY’a – TRIPLE XXX.
PEAVEY XXL jest wzmacniaczem trzy kanałowym w pełnym tego słowa znaczeniu. To oznacza, że każdy kanał posiada osobne regulacje barwy, gain i głośności. W przypadku kanałów LEAD oraz CLEAN korekcja jest trój punktowa, pasywna, natomiast kanał ULTRA posiada korekcję aktywną. Wspólny dla wszystkich kanałów jest poziom pogłosu regulowany potencjometrem REVERB.
Każdy kanał zaopatrzony jest w przełącznik wprowadzający drobne modyfikacje w charakter brzmienia. I tak w przypadku kanału CLEAN, czyli czystego, do dyspozycji mamy następujące rodzaje brzmienia: WARM, MODERN oraz VINTAGE. Pierwsze z nich charakteryzuje się jak sama nazwa wskazuje brzmieniem ciepłym, a przy tym okrągłym i pełnym. Zwykle w przypadku wzmacniaczy tranzystorowych czyste brzmienia brzmią nieźle, choć nie tak pełnie jak lampowe, ale w przypadku tego wzmacniacza przyznam, że odwzorowanie lampy jest bardzo wierne, dźwięk jest lekko rozmyty i „klejący”. Brzmienie MODERN jest bardziej tranzystorowe, twarde i konturowe, świetne do jazz’ujących solówek, natomiast VINTAGE ma odwzorowywać brzmienia starych wzmacniaczy i robi to nienajgorzej, przy czym warto zauważyć, że raczej są to brzmienia w kierunku lat 70-tych.
Pierwszy z przesterowanych kanałów, LEAD również posiada trzy rodzaje brzmienia: HIGH GAIN o dużym poziomie przesterowania, w starym rockowym stylu końca lat 80-tych i początku 90-tych. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że w przypadku kanału LEAD producent wykonał ukłon w kierunku bardziej brytyjskiego brzmienia w czym utwierdził mnie test ustawienia BRITISH – o zbliżonym do Marshall’owskiego charakterze – z dużą ilością środkowej części pasma. Ustawienie CLASSIC nie przynosi radykalnych różnic, jedynie nieco większa ilość harmonicznych w górnym paśmie, dająca bardziej „piaskowe” brzmienie. Kanał ULTRA to coś, co tygrysy lubią najbardziej. Każde z trzech możliwych ustawień (ULTRA, MODERN, CRUNCH) daje potężne, nowoczesne brzmienie o nieograniczonej wprost możliwości kreacji. Ustawienie ULTRA jest daje przesterowanie bardzo nasycone przesterem w iście lampowym stylu, MODERN jest najbardziej zbliżone do EVH5150 czy Mesa Dual Rectifier, natomiast CRUNCH to gruboziarnisty i tłusty przester. Aktywna korekcja kanału ULTRA pozwala na głęboką ingerencję w brzmienie, ale mnie trudno wyobrazić sobie potrzebę takiego działania. Zwykle łatwiej jest coś popsuć niż naprawić niewłaściwie użytą korekcją. Wzmacniacz testowałem na kolumnie PEAVEY 412J na głośnikach JENSEN, używając następujących gitar: PEAVEY Wolfgang, FENDER Telecaster Std., FENDER Stratocaster Std., IBANEZ RG770.
Podsumowując chciałbym powiedzieć, że wzmacniacz PEAVEY XXL bardzo mi się spodobał. Nie jest to może wzmacniacz, który aspiruje do posiadania specyficznego, określonego brzmienia, ale jest za to nieprawdopodobnie uniwersalny. Podobnie jak wielokrotnie nagradzany PEAVEY TRIPLE XXX, na którym wzorowano konstrukcję XXL, jest to urządzenie przeznaczone dla gitarzystów nie zamykających się w gettcie jednego brzmienia; paleta znakomitych barw, czy to skłaniających się w stronę brytyjskiego brzmienia (LEAD) czy rasowego amerykańskiego (ULTRA) musi zadowolić najbardziej wybrednych gitarzystów. Jeśli dodamy do tego nienaganne wykonanie i świetnie przemyślany design – chromowane metalowe gałki, dioda Power typu Classic Jewel, pętlę efektów czy możliwość obniżenia stopnia mocy do 50 i 25 wat – trzeba przyznać jedno – poprzeczka znów powędrowała w górę... .
Marcin Hofander
Magazyn Muzyków GITARA I BAS - 3/2002
|  |
|