|  |
LINE 6 VARIAX 500 - gitara modelowana
Kiedy pojawił się pierwszy POD wzbudzając u jednych prawdziwy entuzjazm, a u innych lekceważenie nikt nie spodziewał się, że mała, czerwona „fasolka” zrewolucjonizuje sposób nagrywania gitary i pchnie technologię gitarowa w zupełnie nowy obszar. Dzisiaj kolejne wersje POD’a etatowo podbijają świat, a wersję 2.0 spokojnie można nazwać kultową. Mimo niemal natychmiastowego pojawienia się wielu urządzeń działających w podobny sposób LINE 6 pozostał niedoścignionym wzorem brzmień modelowanych. Po POD’ach pojawiło się jeszcze kilka rewolucyjnych urządzeń, dość wspomnieć szeroko opisywany Guitar Port, który również otwiera nowe możliwości przed gitarzystami. Tym razem jednak inżynierowie z LINE 6 postawili sobie naprawdę trudne zadanie – modelowana gitara. Co to takiego? To bardzo proste – w jednym instrumencie umieszczono brzmienia kilkudziesięciu gitar. Niewiarygodne? A jednak....
| |  | Pomysł na przetwarzanie drgania strun na zera i jedynki nie jest nowy, od lat dostępne są na rynku gitarowe przetworniki MIDI. Służą one jednak głównie do wydobywania z modułów brzmień „nie gitarowych” i posiadają mnóstwo ograniczeń związanych chociażby z opóźnieniami sygnału czy problemami artykulacyjnymi, pomijając fakt, że ostatecznie oferują tylko jedno brzmienie gitary, co najwyżej zmodyfikowane przez efekty. LINE 6 oferuje zupełnie inne rozwiązanie, wolne od ograniczeń związanych z MIDI i przewyższające je znacznie, przynajmniej z gitarowego punktu widzenia.
KONSTRUKCJA LINE 6 Variax nie szokuje jakimś oryginalnym kształtem - tradycyjny płaski korpus zbliżony do Stratocastera, 22 progi, menzura 25 1”, oryginalna główka z kluczami po obu stronach i dużym logiem producenta. Mostek również nie różni się w zasadzie od klasycznego fenderowskiego mostka typu vintage, z tą różnicą, że nie ma tremola. Na korpusie umieszczone są trzy potencjometry, z których dwa to typowe volume i tone, natomiast trzeci to najważniejszy kontroler w gitarze – Model Select Knob, czyli gałka wyboru modelu gitary. Na płytce maskującej znajduje się pięciopozycyjny przełącznik, którego działanie jest ściśle powiązane z działaniem Model Select Knob. Z tyłu instrumentu znajduje się pokrywka, pod którą umieszczone są baterie. Do zasilania Variax’a potrzebnych jest 6 baterii AA (paluszków), których komplet wystarcza na około 10 godzin pracy (pod warunkiem użycia alkalicznych). W awaryjnej sytuacji można posiłkować się standardową baterią 9V, ale wystarcza ona na maksimum dwie godziny. Oczywiście korzystanie z baterii może być upierdliwe, więc producent zadbał o sensowna alternatywę, którą jest opcjonalny zasilacz. Nie bójcie się jednak, nie trzeba chodzić z zasilaczem na plecach po scenie ponieważ zasilacz podłączony jest do znajdującego się w komplecie specjalnego footswitcha. Stamtąd prąd wysyłany jest zwykłym stereofonicznym przewodem do gitary. Gitarę podłącza się do wzmacniacza najzwyklejszym kablem gitarowym, gniazdo jack 1” znajduje się na boku korpusu, w jego dolnej części, tuż obok tajemniczego złącza, które w najbliższej przyszłości ma służyć do upgrade’owania nowych brzmień, które wkrótce pojawią się na stronie LINE 6. Tym, co zasadniczo odróżnia Variaxa od innych gitar jest brak przetworników. Jedynym znajdującym się w tej gitarze jest przetwornik piezo umieszczony w mostku, który zbiera sygnał z drgającej struny i przekazuje go do układów elektronicznych modelujących brzmienie. Wprawdzie LINE 6 nie chce ujawnić, kto produkuje dla nich sam instrument (wiadomo, że tylko elektronika jest ich produkcji), na pewno jest to ktoś znany – zdradza to perfekcyjna dbałość o wykonanie, zarówno pod względem lutniczym, jak i dbałości o elementy hardware’u.
BRZMIENIA Interesujący wydaje się fakt, że w przypadku gitary Variax inżynierowie z LINE 6 postanowili od razu skoczyć na głęboką wodę i nie bawili się w modelowanie nowoczesnych gitar, które z różnych względów łatwiej zasymulować niż stare egzemplarze, pomijając fakt, że miłośnicy starych Fenderów, czy Gibsonów to najbardziej konserwatywna i odporna na nowości grupa muzyków (jakby Strat nie był kiedyś nowością...). Jakie by nie kierowały nimi pobudki na „pokładzie” Variax’a znalazły się następujące brzmienia gitar elektrycznych: 1960 Tele Custom, 1968 Telecaster, 1968 Tele Thinline, 1959 Stratocaster, 1958 Les Paul Std., 1952 Les Paul Goldtop, 1961 Les Paul Custom, 1956 Les Paul Junior, 1955 Les Paul Special, 1976 Firebird, 1959 Gretsch 6120, 1956 Gretsch Silver Jet, 1968 Rickenbacker 360, 1966 Rickenbacker 360-12, 1961 ES-335, 1967 Epiphone Casino, 1957 ES-175, 1953 Super 400. Trochę tego jest, ale to nie wszystko, ponieważ oprócz elektrycznych Variax zawiera barwy gitar akustycznych: 1959 Martin D-28, 1970 Martin D12-28, 1967 Martin O-18, 1966 Guild F212, 1995 Gibson J-200, 1935 Dobro 32, 1965 Danelectro 3021. Na deser trzy nietypowe rzeczy: Coral Sitar, Gibson Mastertone Banjo i 1928 National Tricone.
OBSŁUGA Poruszanie się w takiej gęstwinie brzmień mogło by przyprawić o zawrót głowy, ale na szczęście w Variaxie wszystko jest przemyślane - brzmienia pogrupowane są według ich charakteru i opisane na gałce Model Select Knob, i tak np. T-Model to Telecastery, Lester to Les Paule, a Acoustic to akustyczne i tak dalej. Po wybraniu grupy gitar za pomocą Model Select Knob pięciopozycyjnym przełącznikiem dokonujemy wyboru modelu oraz „wirtualnego” przetwornika w modelowanej gitarze, np. ustawienie gałki w pozycji Semi i przełącznika w pozycji 4 oznacza, że używamy modelu Epiphone Casino z przetwornikiem przy gryfie (neck). Oczywiście może zajść sytuacja, kiedy będziemy chcieli szybko przełączyć się pomiędzy brzmieniami i pajacowanie z przełącznikami na pewno nie ułatwiłoby koncertu czy nagrania, ale od czego pomysłowość LINE 6 – do dyspozycji użytkownika są dwa ustawienia gałki Model Select – Custom 1 i Custom 2, w których dowolnym ustawieniom przełącznika można przypisać dowolne brzmienie, więc przełączenie się z np. akustycznego Martina na Strata to kwestia jednego ruchu palcem. Skoro już wspomnieliśmy o akustycznej gitarze to wrócę na chwilę do footswitcha, który oprócz funkcji zasilania gitary działa jako A/B box i DI-box do gitary akustycznej. W praktyce wygląda to tak, że kabel z gitary wpinamy do footswitcha, z jego drugiej strony znajduje się gniazdo jack, w którym umieszczamy kabel idący do wzmacniacza oraz gniazdo XLR do wysłania sygnału bezpośrednio do konsolety lub systemu P.A. w przypadku korzystania z modeli gitar akustycznych, co pozwala wykorzystać pełne możliwości brzmieniowe gitary Variax.
JAK TO BRZMI? Jest to rzecz jasna najważniejsze pytanie jakie należy postawić w przypadku tej gitary. I odpowiedź nie jest prosta – jak porównać czy Rickenbacker z 1966 brzmi tak jak ten z Variax’a? Nie jest to chyba możliwe, ale nie oznacza, że nie można rzetelnie ocenić tego instrumentu. Do testu wykorzystano wzmacniacze Marshall JCM200 TSL601, Peavey Classic 50/212, Marshall AS50R (akustyczny) oraz POD XT. Test nagrań z wykorzystaniem karty Terratec EWX 24/96 i programu Cubase SX. Zacznę od gitar akustycznych. Ponieważ kiedyś dość często wykorzystywałem instrumenty elektryczne z przetwornikiem piezo (Fishman), które w moim przekonaniu grają bardziej elektroakustycznie niż akustycznie, byłem ciekawy, czy w Variaxie, który również zaopatrzony jest w pick-up piezo wrażenie będzie podobne. I tu pierwsze zaskoczenie – wpiąłem gitarę w bezpośrednio w stół (Soundcraft M12, odsłuch Alesis M1 Active Mk2) i usłyszałem PRAWDZIWEGO akustycznego Martina – miękko i ciepło brzmiącego jak autentyczne pudło! Jeszcze bardziej spodobał mi się Gibson J-200 – potężne, głębokie brzmienie z charakterystycznym „kowbojskim” zacięciem. Podobnie dwunastostrunowy Guild F212, chociaż na specyficzne brzmienie gitar 12-sto strunowych mają wpływ minimalne niestroje, niemożliwe do osiągnięcia na Variaxie. Gitary akustyczne świetnie brzmiały również po nagraniu, chociaż zwykle akustyka nagrywa się za pomocą dwóch mikrofonów. Rozwiązaniem jest wykorzystanie odpowiedniego plug-in’u i nagranie tej samej partii dwa razy, a następnie zmiksowanie w odpowiednich proporcjach. Nie jest łatwo w studiu osiągnąć takie brzmienie z wykorzystaniem prawdziwych gitar, więc możliwość zrobienia tego w domu, w słuchawkach, bez mikrofonów i pchających się w nie hałasów (samochody za oknem, domownicy, pies sąsiada itp.) jest trudna do przecenienia. Ponieważ jestem zagorzałym „Strat-owcem” zacząłem test od położenia gałki w pozycji Spank, pod którą skrywa się model Strat 1959. Ustawienia przełącznika odpowiadają tym w prawdziwym Stracie, co dowodzi, że miłośników Strata LINE 6 traktuje w szczególny sposób. W tym przypadku najbardziej interesująco (czytaj: tradycyjnie) wypada Variax za wzmacniaczem Marshall, chociaż czyste, „szklankowe” brzmienia Peavey’a też robią wrażenie, zmieniając ustawienia przełącznika uzyskujemy zmiany barwy identyczne, jak w „rzeczywistym” Fenderze. Najliczniej w Variaxie reprezentowane są Gibsony i jest to o tyle interesujące, że nie ma nowoczesnych gitar typu Ibanez czy Jackson, nie mówiąc o popularnym obecnie PRS. Miłośnikom mocnego granie muszą więc wystarczyć modele Gibsona zaopatrzone w humbuckery, np. Les Paul Custom 1961 z przetwornikami P.A.F. Ponieważ nie miałem do dyspozycji Mesy, skorzystałem z POD’a XT i symulacji Dual Rectifier’a – efekt był piorunujący: potężne brzmienie, może niezbyt selektywne (jak to Mesa), ale tak dobrze znane z wielu płyt. Również fani jazzu nie powinni być rozczarowani, świetnie brzmiące Gibsony, zwłaszcza ES-175 oraz Gretsche gwarantują, że każdy coś dla siebie znajdzie. Nie ma możliwości, aby w jednym teście opisać wszystkie modele gitar z Variaxa, zwłaszcza, że ilość kombinacji możliwych brzmień z gitary i chociażby POD’a jest praktycznie nieograniczona.
PODSUMOWANIE Cóż jeszcze można dodać, kiedy po przedstawieniu faktów wniosek nasuwa się sam – po raz kolejny LINE 6 proponuje muzykom rewolucyjne w założeniu urządzenie – uniwersalne i najwyższej jakości, wszechstronne zarówno do studia, jak i na scenę. Wprawdzie brakuje trochę modeli gitar „na czasie” – Ibanez, PRS, Jackson, ale te brzmienia pojawią się wkrótce na stronach LINE 6. Gitara jest łatwa w obsłudze, w komplecie znajdują się wszystkie niezbędne akcesoria: footswitch, zasilacz i gigbag. Nie wątpię, że grono sceptyków nadal jest spore, ale namawiam - weźcie Variaxa do ręki i kto wie co się wydarzy.....
Marcin Hofander
Magazyn Muzyków GITARA I BAS
|  |
|